Zapewne podobnie jak mi, wielu innym osobom nie przypadł do gustu nowy menadżer zakładek wdrożony w przeglądarce Google Chrome. Legenda głosi, że jego twórcy podczas procesu tworzenia kierowali się zwiększeniem użyteczności oraz wygody obsługi. Ciekawi mnie jednak czy brak możliwości prostego zaznaczania wielu zakładek np. w użyciem przycisku SHIFT też miał na celu zwiększenie wygody korzystania z zakładek. Na szczęście można to ustrojstwo wyłączyć, w tym celu wystarczy w pasku adresu wpisać chrome://flags i wyszukać #enhanced-bookmarks-experiment, ostatnią czynnością jest wyłączenie tej opcji i ponowne uruchomienie przeglądarki.

Logo Microsoft WindowsZ pewnością każdy z użytkowników systemu Windows podczas uruchamiania aplikacji na swoim komputerze napotkał na komunikat: „Nie można zweryfikować wydawcy. Czy na pewno chcesz uruchomić to oprogramowanie?”.

Komunikat ten zaczął pojawiać się na poczciwym aczkolwiek popularnym do dnia dzisiejszego systemie Windows XP, zaczynał występować po zainstalowaniu którejś z kolei aktualizacji systemowej. Rzadziej występował podczas korzystania z systemu Windows Vista. W dniu dzisiejszym jak się okazało także system Windows 7 wpięty do domeny wyświetla ten komunikat, co ciekawe pojawia się on także w przypadku uruchomienia np. galerii gadżetów pulpitu. Jestem w stanie zrozumieć wystąpienie komunikatu dla niezidentyfikowanego oprogramowania firm trzecich ale żeby system firmy Microsoft nie mógł zidentyfikować innego oprogramowania napisanego przez ten sam poczciwy Microsoft? Myślę, że nie ma sensu doszukiwać się tutaj jakiejkolwiek logiki w działaniu tego mechanizmu weryfikacyjnego. A teraz może bardziej od strony technicznej: komunikat pojawia się, gdy dany plik ma ustawiony znacznik ZoneID, który definiuje stopień zaufania źródła pochodzenia pliku. W przypadku uruchomienia niezaufanego pliku lub pliku o niskim, wątpliwym poziomie zaufania będziemy zmuszeni do ręcznego każdorazowego potwierdzenia zaufania pliku. Mechanizm ten można jednak wyłączyć, wbrew pozorom jest to czynność bardzo prosta do wykonania. Większość użytkowników systemów Windows Vista i Windows 7 doszukuje się opcji wyłączenia tego mechanizmu w panelu administracyjnym systemu – w ustawieniach konta użytkownika. Zdziwienie jest zawsze to samo.. WTF!? to nie jest UAC (User Access Control)? Otóż nie..

Wyłączenie mechanizmu najlepiej wykonać dla plików EXE, przy uruchamianiu których komunikat występuje najczęściej. Wystarczy w Menu Start wybrać polecenie Uruchom, następnie wpisać: gpedit.msc – uruchomimy w ten sposób edytor lokalnych zasad grup. Następnie w drzewie przechodzimy do gałęzi: Konfiguracja użytkownika -> Szablony administracyjne -> Składniki systemu Windows -> Menedżer załączników. Tutaj klikamy dwukrotnie lewym klawiszem myszy na elemencie o nazwie: Lista dołączana do plików niskiego ryzyka. Włączamy opcję i dodajemy rozszerzenie EXE (lub inne) wpisując: „.exe;„. W ten sam sposób możemy dodać rozszerzenia innych plików, których uruchomienie powoduje występowanie komunikatu informującego o nieudanej identyfikacji dostawcy oprogramowania.

Opisaną metodę można z powodzeniem stosować dla systemów Windows XP, Windows Vista, Windows 7 – z wykluczeniem niektórych wersji domowych (Home), które najczęściej pozbawione są gpedit.msc. Nie ma jednak sensu próba dodania do listy rozszerzenia LNK będącego skrótem do innego pliku – taka forma nie ma szansy zadziałać na aplikacje uruchamianie za pośrednictwem skrótu.

Swoją drogą wygodniejszym rozwiązaniem było by scalenie tego typu opcji do jednego miejsca lub dodanie zaawansowanej konfiguracji albo przynajmniej odnośnika do uruchomienia gpedit.msc w ustawieniach np. kontroli UAC (User Access Control). Z pewnością opcja była by łatwiejsza do odnalezienia.. widać Microsoft lubi komplikować pewne sprawy.

Logo Microsoft WindowsZauważyłem na forach dyskusyjnych, że wielu użytkowników zastanawia się czemu ich Windows po aktualizacjach tak bardzo przybiera na wadze. Przyczyn jest tak naprawdę kilka:

1. Jeżeli aktualizujemy system online przez mechanizm Windows Update lub Microsoft Update, każdy instalator aktualizacji musi zostać pobrany przed instalacją. Paczki instalacyjne wbrew naszym oczekiwaniom pozostają także na dysku po zakończonej instalacji.

Niezależnie od tego czy dysponujemy systemem Windows w wersji XP, Vista czy najnowszym Windows 7 instalki hotfixów umieszczane są w następującym katalogu:
C:\Windows\SoftwareDistribution\Download

Po zainstalowaniu poprawek i ponownym uruchomieniu komputera katalog ten można z powodzeniem opróżnić. Warto tą czynność wykonywać cyklicznie, szczególnie warto do katalogu zaglądać gdy mechanizm aktualizacji systemu Windows ustawiony jest na automatyczną aktualizację/pobieranie poprawek.

2. Inną kwestią jest instalacja poprawek zbiorczych, znanych także pod pojęciem Service Pack. Usuwanie danych pozostawionych przez instalator Service Packa jest już procesem nieco bardziej złożonym. Polega on na uruchomieniu wiersza poleceń trybu DOS i wpisaniu odpowiedniej komendy. Wybieramy „Menu start” i następnie pozycję „Uruchom”. Jeżeli pozycja ta nie jest widoczna można ją włączyć w ustawieniach Menu Start, lub wywołać skrótem klawiszowym (Windows + R). W oknie uruchamiania wpisujemy polecenie „cmd” i naciskamy enter lub przycisk OK. Następnie w oknie trybu DOS należy wpisać odpowiednią komendę i zatwierdzić ją enterem.

Dla różnych wersji systemu Windows występują różne komendy usuwające pliki instalacyjne dodatku Service Pack, poniżej przykłady:

  • po instalacji Service Pack 1 dla Windows Vista w trybie DOS wywołujemy polecenie: vsp1cln.exe
  • po instalacji Service Pack 2 dla Windows Vista w trybie DOS wywołujemy polecenie: compcln.exe
  • po instalacji Service Pack 1 dla Windows 7 należy natomiast wywołać nieco dłuższe polecenie: dism /online /cleanup-image /spsuperseded

Niestety Microsoft wprowadzając nową wersję systemu Windows za każdym razem zmienia nazwę i sposób wywołania narzędzia czyszczącego. Nie wiem jaki mają w tym cel, gdyż powoduje to tylko znaczne utrudnienie. Nie wydaje mi się również aby coś miało się w tym temacie zmienić w przyszłości. Tutaj niestety nadal prym wiodą dystrybucje systemu Linux, które z pewnością mogą być trudniejsze w obsłudze dla nowych użytkowników, z pewnością jednak odwdzięczą się niezmiennością komend wprowadzanych w bashu.

Niezależnie od tego czy mamy Vistę czy Windows 7 po wpisaniu komendy trzeba będzie jeszcze zatwierdzić chęć usunięcia plików dodatku Service Pack. Wszystkie komendy umożliwiają wywołanie narzędzia przygotowanego przez firmę Microsoft. Proces czyszczenia jest więc czynnością bezpieczną i nie ingeruje w integralność systemu Windows. Należy jednak pamiętać, że uruchomienie tych poleceń powoduje nie tylko usunięcie plików instalacyjnych dodatku Service Pack ale również usuwa pliki deinstalacyjne. Tym samym późniejsze odinstalowanie dodatku Service Pack w razie problemów nie będzie możliwie (ani w Panelu Sterowania ani też w żaden inny sposób). Warto więc po instalacji dodatku Service Pack wstrzymać się z czyszczeniem przez kilka dni aby mieć pewność, że po instalacji dodatku Service Pack nasz system działa poprawnie i stabilnie.

W przypadku systemu Windows 7 i pobierania/instalacji Service Packa online warto także uruchomić w Menu Start narzędzie dostępne pod nazwą „Zwolnij miejsce na dysku, usuwając niepotrzebne pliki„. Narzędzie to umożliwi usunięcie innych plików instalacyjnych dodatku Service Pack, których pobranie nastąpiło przez mechanizm Windows Update lub Microsft Update. Wspomniane narzędzie dodatkowo umożliwi usunięcie innych zbędnych plików zajmujących ceną pojemność naszego dysku – jak chociażby pliki zrzutów pamięci, które niejednokrotnie zajmują po kilkaset MB, a nawet ponad 1 GB.

3. W przypadku systemu Windows XP Microsoft niestety nie dodał narzędzia automatycznie usuwającego pliki pozostałe po instalacji dodatku Service Pack. Tutaj trzeba sobie radzić samemu i usuwać pliki/katalogi ręcznie. Proces „odchudzania” systemu Windows XP najlepiej opisuje picasso w swoim temacie na forum searchengines.pl: Optymalizacja i odchudzanie XP. Część z tych porad można z powodzeniem zastosować również dla nowszych systemów Vista/7.

Przyszła pora na małe zmiany miejsca pracy. Jako, że poprzedni pulpit już dość mocno mi się znudził.. postanowiłem tchnąć trochę życia w ten element systemu. Poniżej z lewej strony dostępny zrzut ekranu przestawiający efekt modyfikacji wykonanych na szybko. Jak widać miejsce też znalazła tapeta udostępniona w ramach poprzedniego wpisu. Po prawej stronie natomiast dla porównania screenshot poprzedniego pulpitu:

Pulpit - Kwiecień 2011 Pulpit - Marzec 2011

W dniu wczorajszym opublikowałem w bazie serwisu DeviantArt dwie nowe tapety. Tapety nie są mojego autorstwa, zobaczyłem jej na zrzutach pulpitu innych użytkowników serwisu DA. Ponieważ nie udało mi się odszukać w sieci oryginałów wykonałem w GIMPie modyfikację wspomnianych zrzutów pulpitu. Rezultat prac został udostępniony publicznie gdyż tapety cieszyły się dużym zainteresowaniem innych użytkowników DA.

Obie tapety w rozdzielczości 1920×1080 (1080p) możecie pobrać poniżej:

Girl in blue 1080p Woman with headphones - 1080p

Zapraszam serdecznie do korzystania. Komentarze w serwisie DeviantArt oczywiście mile widziane.

System Ubuntu 10.04 w wersji polskojęzycznej niezauważenie zakradł się do mojego laptopa. A tak na serio rozpocząłem dzisiaj pracę z nową wersją Ubuntu o nazwie kodowej Lśniący Lamparcik, angielska nazwa kodowa: Lucid Lynx. System 64-bitowy działa sprawnie, szybko, nie zauważyłem żadnych problemów w jego funkcjonowaniu. Poprawnie wykrył wszystkie podzespoły mojego laptopa. Jedynie bezprzewodowa karta sieciowa nie chciała od razu działać ale po kilku chwilach udało mi się temu zaradzić.

Muszę powiedzieć, że od ostatniej wersji Ubuntu z której miałem przyjemność korzystać zostały poczynione znaczące zmiany. W większości zmiany są na lepsze, chociaż znalazłem kilka minusów.. no ale jak wiadomo to w większości kwestia przyzwyczajenia. Cieszy mnie fakt, że Linux staje się systemem coraz bardziej przyjaznym dla normalnego użytkownika, ciągłe udoskonalenia czynią Ubuntu niemal idealną dystrybucją dla nowych oraz niedoświadczonych użytkowników. System już w chwili obecnej zasługuje na miano dystrybucji intuicyjnej, nie wymagającej znacznych prac od początkującego użytkownika. Dzięki temu system daje się poznać krok po kroku podczas codziennego użytkowania i nie odstrasza dużą ilością złowrogich komunikatów oraz milionów komend przez które trzeba się przedrzeć w celu poprawnej konfiguracji.

Jedynym minusem jakim zauważyłem są kodeki, które czasami potrafią się miedzy sobą pożreć. Widzę, że problem występuje wyłącznie w wersji polskojęzycznej, która jest w standardzie bardziej okodekowana od oryginału. W przypadku poprzednich wersji nie spotkałem się z tym problemem. Cóż takie skutki jeżeli chce się mieć system w ojczystym języku i to na dodatek niemalże całkowicie skonfigurowany do użytkowania po instalacji.